- No, to właź, kurwa, do środka! Całej nocy nie mamy. - McCallum był poirytowany.

Morderstwa. I właśnie idą na dno, więc kto wie. Chociaż może
Sam nie chcę za mocno naciskać, żeby nie wyjść na natręta.
- To ona powiedziała przemytnikom o Justinie i o tym, że często
małomówny, odpowiadał na jej pytania! Podbiegła trochę, aby
zmieniało to faktu, że nie była w stanie się obronić; chyba tylko nie
Zadzwoniła jej komórka; Diaz rozejrzał się, zlokalizował
Spomiędzy liści wystawały purpurowe i różowe kwiaty. Dziewczyna upiła nieco napoju i przyjrzała się kostkom lodu pływającym wokół plasterka cytryny. - Na twoim miejscu, gdybym chciała Derricka... - Angie wyczuła, że jej przyjaciółka zjeżyła się - ...poszłabym na całość. - Na to już trochę za późno - odpowiedziała Felicity. - Nigdy nie jest za późno. - Angie przyglądała się gładkiej powierzchni wody w basenie, w której odbijało się słońce. Kątem oka zerknęła na Williego, który kręcił się przy rozłożystych rododendronach na drugim końcu basenu. Zacisnęła zęby. Ten głupek zawsze łaził koło niej, szpiegował i bez przerwy ślinił się. - Nie mogę ścierpieć, że on się tak plącze. - Wskazała głową w kierunku drzew. Willie udawał, że jest zajęty rozrzucaniem kompostu. - Przyprawia mnie o dreszcze. - Nie jest groźny. - Felicity oparła się na krześle. - A może i jest? Damy mu popatrzeć? - Co masz na myśli? - Angie poczuła dreszcz podniecenia. Felicity miała dziwaczne pomysły, które przyprawiły jej ojca o siwiznę. Chichocząc, zadarła podkoszulek. Białe piersi osłaniał głęboko wycięty koronkowy biustonosz, który ledwie zakrywał brodawki. Pod przejrzystą, mocno naciągniętą koronką widać było linię opalenizny. - To. - Ścisnęła piersi razem. Utworzył się między nimi rowek. - Chcesz, żebym pokazała, co mam niżej? - Sięgnęła do rozporka dżinsów. - Przestań! Co będzie, jak zobaczy to Dena? Często krąży koło domu! - Angie zagryzła dolną wargę i spojrzała w stronę okna sypialni rodziców. Z ulgą stwierdziła, że macocha nie patrzy przez żaluzje. Felicity westchnęła, odgarnęła grzywkę z oczu i naciągnęła podkoszulek. - Chciałam się tylko przekonać, co zrobi ten półgłówek, gdy zobaczy prawdziwą kobietę. - A czego się spodziewałaś? - Angie ponownie zerknęła w stronę zacienionego miejsca, gdzie wcześniej sterczał Willie. Nie było go. Zobaczyła jedynie rozkołysane jego pośpieszną ucieczką liście rododendronów. - Przestań się nim bawić. Felicity zachichotała i przez dekolt podkoszulka wyciągnęła włosy. - A ty co robisz z Jedem i Bobbym? - To co innego. - Dlaczego? Bo mają współczynnik inteligencji większy niż dwadzieścia? - Myśl, co chcesz - odparła Angie z uśmiechem, wracając myślami do Burger Shed i pożądliwego spojrzenia Jeda. - Zrobiliby dla ciebie wszystko. - W słowach Felicity pobrzmiewała nuta zazdrości. - Tak myślisz? - spytała, przyznając w duchu, że jest w tym dużo racji. Felicity pokiwała głową. - Wszystko. - To niedobrze, bo ich nie chcę. - Angie zrzuciła sandały z nóg i oparła się o pomarańczowe obicie leżaka. - Dlaczego? - Bo podoba mi się ktoś inny. - Uśmiechnęła się rozmarzona, dając Felicity wiele do myślenia. - Kto? Angie milczała przez chwilę, patrząc, jak przyjaciółkę zżera ciekawość. - Brig McKenzie. - Nie! - Dlaczego nie? - Jest milion powodów! - Felicity uśmiechnęła się w duchu. - Po pierwsze, są z nim same kłopoty i... sądzę, że może być niebezpieczny. - A może ja lubię kłopoty i niebezpieczeństwo? - Na miłość boską, przecież on mieszka w baraku, a jego matka jest czarownicą. - Psychologiem. Zdegustowana Felicity zmarszczyła patrycjuszowski nos. - Jest półkrwi Indianką, półkrwi Cyganką, więc on jest... - Interesujący - weszła jej w słowo Angie. Spodobała jej się myśl, która przyszła jej do głowy. - Założę się, że jest świetnym kochankiem. Mówiłaś, że miał mnóstwo kobiet. - A ty mówiłaś, że to tylko plotki. - Może powinnam się przekonać - droczyła się Angie. - O Boże... - Felicity zaparło dech w piersi i z trudem przełknęła ślinę. - Chyba nie myślisz o... - Dlaczego nie? - Angie odgarnęła włosy z twarzy i poczuła ciepły dotyk słońca na policzku. - Myślę, że Brig McKenzie doskonale nadaje się do tego, by zrobić ze mnie kobietę. 2
na kierownicy.
an43
- Mój ty żarłoczku - powiedziała, siadając i odpinając przód
- Chodzi o to - ciągnęła Milla - że aktywnie szukam informacji o
W jego ramionach czuła się zrelaksowana i bezpieczna,
niedobrowolnych dawców? Może Pavon był tylko cwanym śmieciem,
Nie, nie zauważyła. Poza twarzą człowieka, którego ścigała od
umorzenie odsetek od zaległości podatkowej

- Zgadza sie, nie chce.

- Minęło dziesięć lat. Znalazłaś już syna i zrobiłaś to, co było dla
powrót do ciężkiej i smutnej pracy Skuliła się, przytulając do Diaza,
otworzyła kuchenne drzwi i zrozumiała, dlaczego Diaz był

jeszcze nie, dodając, o której powinnaś przylecieć z Dallas i kiedy się

skonczy studia. Marli te¿ skapnie co nieco, ale siedemdziesiat
- Nie...
pieniedzmi na prawo i lewo. Potem to sie zmieniło, oczywiscie,
www.merce-infos.com.pl

Diaz podszedł do opartego o płot rowerka i kucnął, by uważnie

na stole. - Co by czuł, widzac cie w tym stanie?
biura. Wolałbym, ¿ebysmy nie omawiali szczegółów w
- Tak, oczywiscie - powiedziała Marla i rzeczywiscie
Krzesła dla dzieci Ikea ? najważniejsze jest dopasowanie